Z pozycją tą powinny zapoznać się nie tylko dzieci, ale i dorośli.
Bohaterem opowieści jest kilkuletni chłopczyk, który jak to dzieci strasznie się nudzi. Rodzice zajęci swoimi sprawami nie zwracają na niego uwagi. Do czasu. W pewnym momencie chłopiec zaczyna zabawę w Indian, do której ku jego radości i zdziwieniu dołącza mama.
Razem przeżywają wspaniałe przygody.
Jakże często dzisiaj słyszy się, że rodzice nie mają czasu, a nawet nie chcą poświęcać go swoim dzieciom. Ta książka uczy, tego że wspólnie spędzony czas dostarcza radości nie tylko dziecku, ale i dorosłemu. Pokazuje, że w każdym z nas drzemie dziecko, które pozwala nam nie tylko świetnie się bawić, ale dzielić się naszym szczęściem z innymi.

Oprócz wspaniałego przesłania książeczka pełna jest ciepłych i wesołych ilustracji. Lekturę tą czyta się i ogląda z wielką przyjemnością. Po prostu emanuje latem i wakacjami.
Autor posługuje się językiem prostym, który nie przysporzy trudności nawet najmłodszym czytelnikom.
Książeczka ta, jak również inne tego wydawnictwa jest starannie i porządnie wydana.
Jest wspaniała, po prostu.
Choć bohaterem tej lektury jest chłopiec Martusia słuchała tej opowieści z wielkim zainteresowaniem. Historia ta przypadła do jej gustu, choć zachowanie mamy trochę ją zdziwiło. Pewnie zastanawiała się jak przekonać jej mamę do takiego szaleństwa. ;)
Z czystym sumieniem możemy POLECIĆ Wam tą pozycję.
Ulf Stark, Mati Lepp, Jak mama została Indianką, Wydawnictwo Zakamarki, 2008



